Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel

Różnica między możliwym a niemożliwym
polega jedynie na stopniu determinacji.

offlinedom-i-my blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
122802 odwiedzin | wpisów: 93, komentarzy: 524, obserwuje: 81

Baba, nie baba, trzeba sobie radzić!

autor: dom-i-my blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Nooooormalnie....
Dokonałam niemożliwego!

Otóż pisałam niedawno, że w końcu mam wyrównany teren. No i pojawił się problem co zrobić ze skalniakiem pod oknami wykuszu, bo żeby wyrównać teren do ściany domu trzeba by go własciwie... zasypać. Postanowiłam więc go przenieść bo szkoda ładnych kamieni i roślinek, które od zaeszłego lata sobie na nim rosły.

Przed przeniesieniem wyglądało to tak:

blog budowlany - mojabudowa.pl

...i z drugiej strony:

blog budowlany - mojabudowa.pl

Nie wzięłam jednak pod uwagę, że ten skalniaczek robiliśmy wespół wzespół z małżonkiem rodzonym i co dwie pary rąk  to nie jedna i co innego przenieść jeden dwa kamyczki stąd tu, a co innego całe stado głazów na drugi koniec ogrodu w pojedynkę, będąc jedynie puchem marnym, kobietą.

...w każdym razie...
- podarłam taczkę (tak, podarłam bo inaczej tego nie można nazwać!)
- złamałam szpadel
- naderwałam (chyba) jakieś wiązadła w obu stawach łokciowych (bo mąż kazał oszczędzać kręgosłup i nie dżwigać ciężarów "z pleców", tylko "z nóg", co w moim wykonaniu przełożyło się nie wiem czemu na ręce)
- sprawdzałam jak to jest być żuczkiem gnojaczkiem, no bo...sory, największe kamulce miały średnicę ze 40 cm i ważyły milion kilo więc siłą rzeczy musiałam je przetaczać

...ale dokonałam tego cudu:

blog budowlany - mojabudowa.pl

jest to wielkości 1,5 x 1,5 m x wys.60 cm 
kosztowało mnie dwa dni wysiłku
fotka trochę dupiasta bo robiona przed chwilą, jak już skalniak się schował w cieniu.

Pozdrawiam czytaczy!

 

 

 

 

 


Komentarze (4)
autor:iwonac221  dodano: 2014-05-03 | 22:24:34
niezły z Ciebie żuczek, a te taczki słabe teraz robią. Skalniaczek super wyszedł.
Odpowiedź do iwonac221
autor:dom-i-my  dodano: 2014-05-03 | 22:59:45
nooo...taczka taka sama jak grill, wszystko jednosezonowe :-( . Mieliśmy fajną ale ktoś się nie bał i za...ukradł.
autor:pogodna25  dodano: 2014-05-03 | 23:57:57
Wiele pracy i wysiłku... ja wiem co to znaczy... ale powiem ,że się opłacało :) Nawet lepiej to wygląda teraz :)
autor:izulek-2013  dodano: 2014-08-31 | 08:32:37
Od dzis to mój ulubiony blog!! Świetne opisy super się czyta a i usmiech mi z buzi nie schodzi i ile cennych rad :) hee hee Pozdrawiam Cie. I mam nadzieje ze prowadzisz wciąż bloga!!

cud po raz trzeci

autor: dom-i-my blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Słuchajcie!

Mój Bob Budowniczy albo ocipiał albo się nawrócił! No bo ja nie wiem jak i czym tłumaczyć jego zachowanie. Pisałam, że mi po dwóch latach ziemię nawiózł, tak?

A dzisiaj...

A dzisiaj otwieram rano drzwi wejściowe celem wypuszczenia suczy na siku i... natykam się na szczeble od drabiny i męskie giry na nich!!! Tak po prostu! Centralnie przed moim nosem! Dobrze, że otwierając te drzwi nie wzięłam większego rozpędu bo bym jeszcze gada miała na sumieniu!

Okazało się, że pan deweloper osobiście naprawia mi przeciekający daszek nad drzwiami! ( nieszczelnośc tego elementu powodowała, że przy jakimkolwiek deszczu woda spływająca po elewacji zalewała mi drzwi wejściowe, a przy wiekszej ulewie miałam jezioro w wiatrołapie)

 Zaraz, zaraz...co on mi tam jeszcze miał zrobić?
- chodnik do drzwi
- naprawić podjazd
- poprawić docieplenie poddasza
- zwrócić mi kasę za drzwi wejściowe i parapety wewnętrzne
- więcej nie mogę sobie przypomnieć...

Jak tak dalej pójdzie to może oszczędzę na prawniku... :-)


Komentarze (2)
autor:tamaryszekp  dodano: 2014-04-15 | 08:15:30
Normalnie szoook! trzymam kciuki, żeby mu amok nie przeszedł!
autor:z113-szczecin  dodano: 2014-04-15 | 13:25:49
Chyba "gad" :) przemyślał sprawę, ze taniej go wyjdzie naprawienia błędów u ciebie niż niemoc sprzedania domu.
Powodzenia

i jeszcze jeden cud...a może nie?

autor: dom-i-my blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Zanim doprosiłam się o ziemię zasypową, stało się coś jeszcze.

Mianowicie jakiś czas temu zauważyliśmy drobne wyszczerbienia w kaflach, które mamy na całym dole. Naprawdę bardzo drobne, na krawędziach, trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby to zobaczyć. Gdzieś tam mieliśmy w głowie przebłyski o reklamacji ale szybko schodziliśmy myślami na ziemię no bo przecież czegoś takiego się nie reklamuje! Poza tym tego samego zdania byli znajomi, rodzina. Każdy nam odradzał, mówiąc, że to sie nie uda, bo podłoga już leży, bo firmy wymyślają różne cuda w stylu a to nie taki klej, a to nie taka fuga, a to nie taka technologia kładzenia, a to krzywa podłoga, a to niewykwalifikowany fachowiec od gresu...

Ale pomyśleliśmy, że jak nie spróbujemy to nie będziemy wiedzieć.
Zareklamowaliśmy więc u producenta. 
Efekt jest taki, że po niedługiej walce (znaczy wymianie maili) zwrócono nam całą kwotę za zakup gresu - prawie 4 tys. zł.

Co prawda walczyliśmy o więcej, bo koszt fachowca, fug, kleju...
Ale co tam, dobre i to.

A tych wyszczerbień naprawdę nie widać :-)


Komentarze (3)
autor:gosmel  dodano: 2014-04-10 | 19:22:24
Oby jak najwięcej takich cudów, super.
autor:zoja-luxor  dodano: 2014-04-10 | 21:30:03
Jednym słowem (no kilkoma), kto nie próbuje, ten nie ma :)))
autor:ariadna2edyta  dodano: 2014-04-11 | 14:19:22
o kurcze, mam podobny problem i nie sądziłam, że tak może się skończyć, a jaki to producent jeśli można zapytać ?

Normalnie cud nastąpił!!!

autor: dom-i-my blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Ach!
Długo mnie tu nie było...
Ale tak po prawdzie nie było o czym pisac. No bo co? Że doniczkę nową nabyłam, albo, że mi przebiśniegi wylazły...Albo, że Tadziu się wyprowadził (w sensie, że kot, poszedł na swoje wraz z moją mamą)

Jak już wcześniej wspominałam mieliśmy/mamy straszne problemy z typem, który sprzedał nam dom. Mnóstwo niedoróbek, prowizorki i takich tam... Juz naprawdę nie chce mi się pisać o tym. W każdym razie, nie wiedząc już czego się uczepić, bo straszenie sądami, Ruskimi i z tego cyklu cudami na naszego dewelopera nie działało, wpadliśmy z Rafałem na genialny pomysł. Mianowicie, druga połówka bliźniaka w dalszym ciągu jest niesprzedana, aczkolwiek sprzedać się próbuje. Za każdym razem, kiedy przyjezdza jakiś oglądający, zagląda również do mnie w celu odbycia pogadanki czy warto, czy dobrze zbudowany, czy nie ma jakichś szczególnych usterek i tego typu bzdety. Ja grzecznie odpowiadałam, jak kultura nakazuje (no bo zależy mi na tym by w końcu mieć sąsiada) mówię, że mimo drobnych niedociągnięć generalnie jest cool i nic tylko brać bo fajna okazja. Ale po tym jak nie mogłam się od niego doprosić chodnika, poprawy podjazdu, poprawy docieplenia na poddaszu, no a przede wszystkim dosypania nam ziemi, powiedziałam dość. DOŚĆ kuźwa i basta. Zadzwoniłam do niego i mówię - Panie szanowny, jeżeli do końca tygodnia nie doczekam się ziemi, to ja nie będę łazić po prawnikach ani nie będę na pana nasyłać zbirów. Ja, po prostu, prosze pana, każdemu potencjalnemu kupcowi drugiej połówki będę mówić żeś pan krętacz i złodziej i że od pana lepiej z daleka i że to  co pan sprzedaje to szmelc nie wart złamanego zeta, a ja się stąd za chwilę wyprowadzam....

Do tego gnebienie telefonami o każdej porze dnia i nocy (dokładnie, nocy, bo zdarzyło mi się drynknąc do niego o 2 w nocy) z przypomnieniem, że za 6 dni, 8 godzin i 15 minut upływa mu termin...

No i kurde zadziałało!

Już teraz wiem jak działają firmy windykacyjne :-)

A poniżej efekt, dodam, że po 2 latach od kupna domu i po roku od wprowadzenia, doczekaliśmy się wyrównania terenu:

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

blog budowlany - mojabudowa.pl

 

Teraz jeszcze tylko jakiś czarnoziem i można trawę siać, żeby syfu do chaty nie nosić, potem jakieś ogrodzenie i można zacząć bawić się w ogród.

Pozdrawiam czytaczy...jesli jeszczetacy są ;-)

 

 

 


Komentarze (7)
autor:barryfranco  dodano: 2014-04-08 | 23:10:28
Są,są ziomalko:)
autor:z113-szczecin  dodano: 2014-04-09 | 08:15:55
No to polecialaś po całości :) Ale naważniejsze że skutek przyniosło :)
autor:tamaryszekp  dodano: 2014-04-09 | 08:57:54
No pewnie, że sa... szkoda, ze się nie uwredniłaś wcześniej, ale kto by wpadł na taki pomysł!!!
autor:domwfuksjach3  dodano: 2014-04-09 | 10:39:43
czyli jak się okazuje na wszystko i na wszystkich jest sposób! Gratuluję dopięcia swego :)
autor:gosmel  dodano: 2014-04-09 | 18:06:04
Gratuluję pomysłu na nieuczciwego dewelopera
Tytuł: ha!!
autor:malutekecikowy  dodano: 2014-04-10 | 18:46:16
ale się uśmiałam...masakra :)gratuluję wyegzekwowania swoich należności. Jak to czytałam, to się zaczęłam zastanawiać gdzie macie ten domek, bo u nas też jest taki deweloper, który robi same buble i jakimś cudem dalej buduje i sprzedaje domki. Nie wiem jak oni to robią bo fama idzie od jednego do drogiego i ludzie też pytają tych już mieszkających no ale widocznie się da...:)
Odpowiedź do malutekecikowy
autor:dom-i-my  dodano: 2014-04-11 | 09:24:51
Nasz deweloper wybudował raptem 2 domy, w sensie dwa bliźniaki (czyli razem cztery domy). Sprzedał trzy, a ten co mu został ma tak zapieprzony III i IV dział w KW, że nie wiem czy ktokolwiek będzie go chciał. Na szczęście nie buduje już więcej tylko trudni się jako podwykonawca.
Pow. użytkowa: 181 m²
Pow. użytkowa: 45.5 m²
Pow. użytkowa: 99.9 m²
Pow. użytkowa: 137.8 m²